MADRYT KULTURALNIE...

Flamenco - to taniec od wieków zakorzeniony w hiszpańskiej kulturze, często nazywany „ikonicznym wyrażeniem emocji i stanu duszy”. Sceniczne show reprezentowane przez demoniczne kobiety z kastanietami wirujące wokół mężczyzn wyśpiewujących pieśni o miłości porusza do żywego. Z reguły składa się z czterech części: cante (śpiew), togue (gra na gitarze), baile (taniec) i palmas (klaskanie).

 

Historia tego swego rodzaju duchowego misterium liczy sobie prawie 3000 lat i całkiem niedawno, bo w 2010 roku, wpisana została na listę Dziedzictwa Kulturowego Hiszpanii sygnowaną przez UNESCO. Jeśli mówimy o korzeniach flamenco to należy się cofnąć do czasów pierwszych Greków i Fenicjan, którzy przybyli do Andaluzji z Bliskiego Wschodu.

W trakcie setek lat tradycja taneczna przekazywana była z rąk do rąk kolejno przez: Rzymian, Chrześcijan i Żydów, aż wreszcie dotarła do narodu cygańskiego.

I właśnie ich uważa się za prekursorów współczesnych rytmów, które nieodparcie od setek lat przyciągają miliony turystów z całego świata.

W połowie XIX wieku z biednych dzielnic andaluzyjskich dotarło do Walencji, Barcelony, Saragossy, aż wreszcie do królewskiego Madrytu.

Do dziś Hiszpanie podkreślając rolę tańca dla dzisiejszej stolicy mówią: „Flamenco narodziło się co prawda w Andaluzji, jednak rozwinęło w stolicy Hiszpanii”.

Walki Byków, czyli kontrowersyjna corrida.

Od wieków zakorzeniony w tradycji narodu hiszpańskiego sport do dziś wywołuje skrajne emocje. Jedni go kochają, inni potępiają, jednak z pewnością nikt nie pozostaje w tej materii obojętny.

Główna arena w Madrycie znajduje się w Las Ventas. Budowla w stylu mauretańskim powstała już w 1931 roku i może pomieścić 25.000 żądnych ekstremalnych emocji widzów. Tak, tak nie bez kozery najbardziej krwawa forma corridy polegająca na wbijaniu w grzbiet zwierząt płonących drzewców została od jakiegoś czasu zakazana. Na środek liczącej 60 metrów średnicy areny wypuszcza się wygłodniałe byki, specjalnie hodowane do tego celu przez kilka lat. Mające na co dzień dostęp do ogromnych przestrzeni zwierzęta, nagle z dnia na dzień zamyka się w ciasnej klatce i głodzi prze 48 godzin, by osiągnąć efekt najwyższego stanu furii. To dla tych emocji fani są w stanie płacić słono za najlepsze miejsca. Im bliżej areny tym drożej, a za najbardziej prestiżowe miejsca - loże w cieniu, płaci się po kilkaset euro. Od zawsze ten krwawy sport fascynował największych. Stałymi bywalcami hiszpańskich aren bywali: Ernest Hemingway, Pablo Picasso czy Sofia Loren.

Sami musicie zdecydować czy ten krwawy, kontrowersyjny spektakl wpiszecie na listę madryckich atrakcji. Mnie wrodzona ciekawość tam gna...

Najstarsza restauracja na świecie.

Zlokalizowana w samym sercu miasta restauracja „Sobrino de Botin”, uznawana jest za najstarsze tego typu miejsce kulinarne na naszym globie.

Zostało to potwierdzone i wpisane do Księgi Rekordów Guinnessa, mimo że datowana na rok 1725 restauracja musiała pokonać wielu konkurentów.

Między innymi salzburską restaurację „Stifskeller St.Peter”, której to rzekomo progi otworzono o wiele wcześniej, bo w roku 803 . Jednak nikt poza stałymi jej bywalcami, czyli Mefistotelesem i Faustem nie potrafi tego udokumentować. Dlatego też madrycka perełka ściąga turystów z najdalszych zakątków naszego globu. Na czterech poziomach serwuje się tu bardzo tradycyjne potrawy takie jak: cochinllo asado czy cordero według kastylijskich receptur.

Co ciekawe w restauracji tej w młodości pracował słynny malarz Goya, który zatrudnił się jako pomywacz naczyń, by w ten sposób zarabiać na chleb.

Dziś miejsce to rekomendowane jest przez samego Króla Hiszpanii, który to w takich kwestiach mylić się nie może...

Opera Królewska.

Wyobraźcie sobie, że historia Teatru Operowego w Madrycie rozpoczyna się już w 1817 roku i niesie za sobą nie tylko wiele tajemnic ale i legend. Otóż król Ferdynand VII rozpoczął budowę tej majestatycznej budowli w wieku chrystusowym lat 33 i dokładnie tyle czasu zajęło mu jej ukończenie. Na rok 1850 przypadła uroczysta ceremonia otwarcia, w której uczestniczyli władcy i możni z całej Europy. Ale już w roku 1923 trzeba było gmach zamknąć z powodu wilgoci, która zagrażała stabilności budynku. Po przejęciu rządów przez generała Franco Opera dzielnie przetrwała nawał wojny domowej w latach 1936-39.

Po wojnie przełomowym okazał się rok 1966, kiedy to wznowiono koncerty, jednak grano je wyłącznie w weekendy. Dopiero w roku 1989 do repertuaru dołączono balet i sztuki operowe w formie, w której odbywają się do dzisiaj. A właściwie zachwycają nie tylko Rodzinę Królewską ale 1760 pozostałych uczestników spektaklu.

Wnętrza Opery w Madrycie urzekają klasą i szykiem. Nie bez kozery dostarczono tu misternie tkane dywany z małej wioski pod miastem, kryształowe żyrandole od najlepszych producentów czy lustra weneckie, które ofiarowało Muzeum Prado.

Sztuki zazwyczaj rozpoczynają się o godzinie 19.00 i warto być punktualnie. Jednak nawet dla spóźnialskich są małe telewizorki, gdzie mogą śledzić wydarzenia aż do zakończenia pierwszego aktu.

Pałac Królewski.

Ten majestatyczny i imponujący zarazem budynek ufundował pierwszy król z rodu Burbonów Filip V. Zlokalizowany w sercu miasta na Plaza de Oriente Pałac od początku stał się oficjalną rezydencją rodziny królewskiej. Co prawda obecny monarcha Filip VI i jego małżonka królowa Leticja nie mieszkają tu na stałe, jednak można ich spotkać przy okazji wszystkich ważniejszych ceremonii państwowych.

Wchodząc do środka pierwszą rzeczą, która urzeka przepychem i kunsztem są schody prowadzące kolejno do poszczególnych sal i gabinetów.

Wykonał je mistrz Francesco Sabatini, ten sam który także zaprojektował królewskie ogrody wokół Pałacu. Oprócz bliskiego kontaktu z naturą dają one znakomite schronienie w upalne dni zwiedzającym.

A w samym Pałacu dech zapiera sala bankietowa z chińską porcelaną, kryształowymi żyrandolami i srebrną zastawą.

Jeszcze większe wrażenie robi Sala Tronowa, najbardziej reprezentacyjne pomieszczenie, gdzie pośród unikalnych dzieł flamandzkich nadaje się odznaczenia rangi państwowej. Tu też król mianuje ważnych urzędników, generałów i przyjmuje głowy innych państw.

Cervantes i Lorka , czyli Madryt pijanych poetów i artystów.

Jak się okazuje Cervantes, mimo całego szacunku dla jego dorobku, a w szczególności powieści „Don Kichot” był oprócz tego pijakiem, hazardzistą i damskim skandalistą.

Podobnie niezbyt chlubną reputacją cieszył się inny madrycki artysta – Garcia Lorca.

Bliski przyjaciel Ernesta Hemingwaya wiódł życie mocno hedonistyczne.

Wzorował się zresztą na autorze „Starego Człowieka i Morze”, który to na odległej Kubie popijał mojito, poławiał marliny i rozkoszował się towarzystwem pięknych dam.

Hiszpańskie „manana” oznaczające „ Zrób wszystko jutro, masz czas” przyjęło się znakomicie i do dziś funkcjonuje w całym kraju ukazując mentalność jego mieszkańców.

JACK GRABOWSKI
24.05.2016

 

Polecamy gorąco

spw comp

18 WRZESNIA 2016 ROKU (NIEDZIELA) O GODZINIE 19.00 ODBĘDZIE SIĘ PREMIERA BESTSELLERU ROKU AUTORSTWA JACKA GRABOWSKIEGO

NA TE WYJĄTKOWE WYDARZENIE ZAPRASZAMY PAŃSTWA DO MIESZCZĄCEJ SIĘ TUŻ PRZY WEJŚCIU DO PARKU ZDROJOWEGO W KONSTANCINIE W MAGICZNEJ RESTAURACJI PARK CAFE. TO WŁAŚNIE W TYM NOEKLASYCYSTYCZNYM PAŁACU ODNAJDĄ PAŃSTWO NALEŻNĄ KLASĘ I STYL.

ZBIÓR WYWIADÓW ZE ZNANYMI I OD LAT CENIONYMI POLAKAMI ZATYTUŁOWANY „SEKRETY POLKAKÓW WYBITNYCH” ZDOBYŁ REKOMENDACJE NAJWIĘKSZYCH AUTORYTETÓW W NASZYM KRAJU(DR.IRENY ERIS,KRZYSZTOFA ZANUSSI CZY JACKA WALKIEWICZA).

GOŚCIEM HONOROWYM SPOTKANIA BĘDZIE KRÓL MÓRZ I OCEANÓW, PAN KRZYSZTOF BARANOWSKI.

W TRAKCIE SPOTKANIA:

  • -APERITIF
  • -SPECJAŁY Z NAJDALSZYCH ZAKĄTKÓW ŚWIATA
  • -KONKURS Z NAGRODAMI
  • -NIESPODZIANKI

ZAPRASZAMY!!!